Dieta bez diety, praca zbiorowa :: na półce dietetyka [RECENZJA]

    "Dieta bez diety" okładka
    419 600 Barbara Dąbrowska-Górska

    Ta recenzja będzie o tym, że mniej znaczy więcej oraz, że to, co wydaje się najłatwiejsze w rzeczywistości jest najtrudniejsze, ale od początku…

    Założeniem książki „Dieta bez diety” jest pokazanie jak za pomocą małych zmian doprowadzić do trwałego spadku masy ciała bez stosowania sztywnych zasad i dużych restrykcji, jednym słowem – bezboleśnie. Brzmi zachęcająco? Zaznaczam jednak, że to nie jest propozycja dla osób, które szukają sposobu na stracenie 10 kg w miesiąc (zresztą nie wiem, czy przy takim podejściu ktokolwiek jest w stanie rozsądnie pomóc). „Dieta bez diety” to strategia na długie lata.

    „Dieta bez diety” – prosto i wizualnie o żywieniu

    Znaczną część książki stanowią wizualne (duże zdjęcia) porównania produktów z podobnej grupy i/lub o zbliżonym zastosowaniu. Prawa strona, oznaczona na zielono, to produkt korzystniejszy w danym zestawieniu, po lewej zaś znajduje się ten, którego warto unikać (kolor czerwony). Zasada jest prosta – pokazywać takie porównania, które mają sens, a nie bezużyteczne, w stylu: lubisz chrupać ciasteczka, zastąp je marchewką (z przykrością stwierdzam, że wielu dietetyków ma takie podejście).

    Dokując dobrych wyborów, za pomocą małych zmian, często niezauważalnych dla żołądka i psychiki (!), jesteś w stanie wpływać znacząco na swoją masę ciała. Dowód? 100 gramowy pączek to 415 kcal, 100 gramowa porcja sernika na zimno z owocami to 145 kcal, dokonując takiej zamiany „oszczędzasz” 270 kcal. Jeśli zrobisz tak tylko dwa razy w tygodniu, to w ciągu roku możesz stracić nawet 4 kg! W ten sposób, bez uszczerbku na smaku, jesteś w stanie „oszczędzić” znacznie więcej i w konsekwencji więcej schudnąć, bez diet cud (które, jak wiadomo, nie istnieją).

    Bardzo podoba mi się to, że w „Diecie bez diety” skupiono się na jedzeniu, na produkcie, na daniu, a nie na składnikach pokarmowych i odżywczych. Mówienie wyłącznie o składnikach doprowadziło nas do tego, że nie myślimy o jabłku jak o zdrowym produkcie, a jak o źródle rozpuszczalnego błonnika pokarmowego. Gubimy się w „modach” na błonnik, kwasy omega-3, probiotyki i producenci to wykorzystują. Czy płatki śniadaniowe, które zawierają 40% cukru, ale zostały wyprodukowane z dodatkiem otrąb, staną się „zdrowsze”? Wątpliwe!

    5 składników, Jamie Oliver :: recenzja :: na półce dietetyka

    Wizualnie i prosto

    „Dieta be diety” pokazuje wizualnie, intuicyjne – dobry wybór, zły wybór – patrz i zapamiętaj, bez skomplikowanych teorii. Pod każdym porównaniem znajdziecie krótkie wyjaśnienie, dlaczego tak, a nie inaczej. Warto je przeczytać, ale to tylko dodatek, ciekawostka, najważniejsze widać gołym okiem.

    Porównania pogrupowano tematycznie na produkty śniadaniowe, obiadowe, kolacyjne, napoje i jedzenie w drodze (moim zdaniem to najlepszy rozdział, bo poza domem gubimy się najczęściej). Zestawień produktowych jest naprawdę sporo, niektórymi będziecie zaskoczeni.

    Edukacja żywieniowa na poziomie

    Prawdziwe perełki kryją się jednak między porównaniami, a są nimi krótkie teksty edukacyjne napisane przyjemnym, lekkim językiem, które zdradzają triki do codziennego stosowania dotyczące np. pór spożywania posiłków, zakupów spożywczych, metod przygotowywania posiłków.

    Zestawienie porównań produktów z tekstami edukacyjnymi daje wam w zasadzie wszystko, czego potrzebujecie, aby zmienić nawyki żywieniowe. Całość wydana w poręcznym formacie i małej objętości, co czyni książkę dużo lżej strawną, do tego przystępna cena (19,90).

    Nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła mankamentów, ale ze spokojnym sumieniem możecie powiedzieć „czepiasz się”. Nie podobają mi się zdjęcia z product placement, są słabo zmontowane. Product placement nie wpływa jednak na treść – to bardzo ważne.

    Jako dietetyk zmieniłabym jedną rzecz. W „Diecie bez diety” często pada stwierdzenie: „oszczędzasz” 300 kcal, 250 kcal mniej itd…Nie jest dla mnie jasne, czy te 300 kcal mniej dotyczy porównania 100 g pokazywanych produktów, zwyczajowo przyjętej porcji, czy może porcji takiej jak pokazana na zdjęciu. Warto byłby w takim przypadku tuż obok produktów napisać/oznaczyć wartość kaloryczną dla 100 g/ 100 ml i dla średniej porcji, wtedy czarno na białym byłoby widać owe ”oszczędności”.

    Przepis na sukces Ewy Chodakowskiej :: recenzja :: na półce dietetyka

    Wracając do pierwszego zdania tej recenzji – „Dieta bez diety” pokazuje, że nie trzeba 1000 stron drobnym maczkiem, by wydać wartościową książkę o żywieniu. W tym przypadku mniej znaczy więcej! Książka jest też dowodem na to, iż najprostsze zmiany są w stanie dać super efekt, a co w tym trudnego…cóż, po prostu trzeba je wprowadzić w życie. Dacie radę?

    Chcesz zobaczyć tu recenzję innej książki? Napisz do mnie!

    Zajrzyj też tutaj: Dla firm

    "Dieta bez diety" okładka "Dieta bez diety" zawartość książki "Dieta bez diety" zawartość książki "Dieta bez diety" zawartość książki "Dieta bez diety" zawartość książki

    Barbara Dąbrowska-Górska
    Autor

    Barbara Dąbrowska-Górska

    Dietetyk z powołania, z wyższym wykształceniem żywieniowym! Praca z Pacjentami daje mi ogromną satysfakcję. Wiem, że mam swój udział w dłuższym i lepszym życiu moich podopiecznych! Na co dzień piszę także bloga eksperckiego. Stworzyłam Pozytywną Dietetykę, pomagam odzyskać zdrową relację z ciałem. Napisz do mnie na adres e-mailowy: kontakt@barbaradabrowska.pl. Chcesz skorzystać z mojej pomocy? Zamów indywidualną dietę online. Umów się na konsultację online. Kup gotowe jadłospisy.

    Wszystkie wpisy autora Barbara Dąbrowska-Górska

    Zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.