Zamień chemię na jedzenie :: na półce dietetyka [RECENZJA]

    "Zamień chemię na jedzenia" Julita Bator okładka
    547 800 Barbara Dąbrowska-Górska

    Strachy na lachy, czyli żywność samo zło!

    Jeśli jeszcze nie oglądaliście dziś programu typu „Uwaga”, czy „Interwencja” lub chociażby „Faktów” i emanujecie siłą spokoju książka  Julity Bator „Zamień chemię na jedzenie” zmieni wasz nastrój i zagwarantuje nieprzespaną noc. Buuuu!

    Zamień chemię na jedzenie – autorytet w dziedzinie żywienia?

    Bardzo mnie drażni, kiedy za pisanie o żywności zabiera się osoba nie mająca ani wykształcenia, ani doświadczenia w tym kierunku. Zazwyczaj takie pozycje charakteryzuje nieprzyzwoity miks faktów naukowych i pseudonaukowych, „poważnych” pojęć , kolokwializmów oraz osobistych doświadczeń. Osobiste doświadczenia nigdy nie powinny być przekładane na ogół, a autorka robi to nagminnie. Medycyna konwencjonalna miesza się z tzw „medycyną naturalną” i „medycyną ekologiczną” (cóż to za twór?)

    Wychodzę z założenia, że książka, której celem jest pomóc w wyborze żywności, powinna…pomagać, a nie głównie straszyć. W książce Julity Bator poza bardziej lub mniej trafionymi poradami dominuje to drugie.

    Czym jest chemia w żywności?

    Zwróćcie uwagę już na sam tytuł „Zamień chemię na jedzenie”, który odwołuje się do emocji, a nie merytoryki. Nie ma czegoś takiego w nauce żywieniowej jak chemia, są substancje dodatkowe do żywności i bez względu na ich domniemaną szkodliwość takiej nomenklatury powinniśmy się trzymać.Generalnie poza straszeniem książkę można streścić w trzech zdaniach.

    • Wszystkie substancje dodatkowe są szkodliwe.
    • Kupujmy produkty wyłącznie ekologiczne, najlepiej prosto od producenta.
    • Wszystko róbmy samodzielnie.

    5 składników, Jamie Oliver :: recenzja :: na półce dietetyka

    Czy potrzebujesz jeść ekologicznie?

    Pytanie kto ma na to czas i pieniądze? Żyjemy w Polsce, gdzie żywność ekologiczna jest droższa o minimum 50%. Jednak nawet jeśli nas na to stać, nie wiem czy ktokolwiek znajdzie czas, aby zgodnie z poradami autorki (teraz będzie ciut bardziej szczegółowo):

    • kupować miód bezpośrednio w małych pasiekach
    • jajka (kur i strusie) wyłącznie od małych producentów, prosto od kury
    • mleko podobnie (od krowy, owcy, kozy)
    • warzywa, owoce, mięso tylko ekologiczne, najlepiej od zaprzyjaźnionego producenta
    • samodzielnie mielimy kasze i ryż na mąkę
    • wypieki przygotowujemy z mąki zmielonej bezpośrednio przed wypiekiem
    • słonecznik łuskamy samodzielnie
    • podobnie dynia – drążmy własnoręcznie
    • samodzielnie pieczemy chleb
    • samodzielnie robimy jogurt, kwaśne mleko, czasem twaróg i ser żółty, sporadycznie masło (częstotliwość podana za autorką)
    • jemy tylko samodzielnie robione przetwory oczywiście z warzyw i owoców ekologicznych kupionych bezpośrednio od producenta

    Autorka pisze, że nie jest „kosmitką”, a jej system nie jest zero-jedynkowy? Tylko szczerze pytam, czy powyższe porady są pomocne dla statystycznego Polaka? Czy nie lepiej jest zadbać o to, aby przekaz książki był „złotym środkiem” i nauczał jak odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości bez spędzania godzin na jeżdżeniu po produkty od producenta. Swoją drogą zastanawia mnie, czy autorka rzeczywiście stosuje się do swoich porad, czy tylko kreuje taki utopijny mikro świat na potrzeby książki.

    Chcesz mieć ortoreksję?

    Przytoczę tu pewną myśl Julity Bator. Otóż twierdzi ona, że woli mieć ortoreksję (została posądzona o to zaburzenie odżywiania przez znajomego) niż chorobę dieto zależną jak cukrzyca, czy niedokrwienna choroba serca.  Pokazuje to świetnie jej sposób myślenia i braki w wiedzy. Prawdą jest bowiem, że i jedno i drugie prowadzi ostatecznie do gorszej jakości życia i wcześniejszego zgonu. Ortoreksja to nie jest schorzenie neutralne, z pewnością nie takie, którym by się można chwalić. To zaburzenie, które prowadzi do stopniowego wykluczania wielu produktów, bo wszystko szkodzi, skutkiem jest głód, niedobory pokarmowe, wyniszczenie organizmu. Pani Julito, naprawdę? That’s what you want?

    W książce spotkacie się także ze stwierdzeniami, że nie należy stosować plastiku, folii i puszek, a jedynie szklane opakowania – powodzenia! Dla chcącego nie ma nic trudnego – twierdzi autorka! Kuchenka mikrofalowa jest be, bo zmienia strukturę żywności – jak? co w tym złego? – nie zostało wyjaśnione.

    Czytelnik dowie się także, że ugotowana do miękkości ciecierzyca to substytut słodkich przekąsek, a zamiast tortu orzechowego należy jeść orzechy, zamiast szarlotki jabłka. Proste nie? Tylko gdzie tu radość życia i realizm?

    Smakowita Ella, Ella Woodward :: recenzja :: na półce dietetyka

    Jakby tego było mało, jeśli macie pupila domu nie kupujcie mu gotowej karmy – on też zasługuje na żywność ekologiczną i posiłki gotowane przez szanownych właścicieli. Tak! Jest na to osobny rozdział!

    Zrezygnujcie z pszenicy, z mleka w zasadzie też… Mam wrażenie, że autorka nie ma za grosz krytycznego podejścia do tego co czyta i chłonie wszystko niczym gąbka. Gdyby sięgnęła po książkę „Nowoczesne zasady odżywiania” (Campbell) z pewnością odstawiłaby też pozostałe produkty białkowe. Tylko co jadłaby zarówno Julita Bator jak i jej rodzina?

    Nawet neutralne składniki, substancje dodatkowe autorka neguje jako szkodliwe. Są wśród nich:  skrobia modyfikowana, kwas cytrynowy, kwas askorbinowy,  mleko w proszku, guma guar, czy mączka chleba świętojańskiego.

    Stop teoriom spiskowym!

    Mam dość teorii spiskowych (w tym kleiku ryżowym poza ryżem z pewnością coś jeszcze musi być!) i straszenia ludzi. Co ciekawe książka Julity Bator według informacji zawartych we wstępie była konsultowana merytorycznie przez doktora nauk chemicznych i magistra ochrony środowiska.  Sprawdzone merytorycznie informacje i realne porady dla czytelnika jakoś się jednak z tej książki ulotniły.

    Chcesz zobaczyć tu recenzję innej książki? Napisz do mnie!

    Zajrzyj też tutaj: Dla firm

    Barbara Dąbrowska-Górska
    Autor

    Barbara Dąbrowska-Górska

    Dietetyk z powołania, z wyższym wykształceniem żywieniowym! Praca z Pacjentami daje mi ogromną satysfakcję. Wiem, że mam swój udział w dłuższym i lepszym życiu moich podopiecznych! Na co dzień piszę także bloga eksperckiego. Stworzyłam Pozytywną Dietetykę, pomagam odzyskać zdrową relację z ciałem. Napisz do mnie na adres e-mailowy: kontakt@barbaradabrowska.pl. Chcesz skorzystać z mojej pomocy? Zamów indywidualną dietę online. Umów się na konsultację online. Kup gotowe jadłospisy.

    Wszystkie wpisy autora Barbara Dąbrowska-Górska
    4 komentarze
    • Avatar
      Monika
      Odpowiedz

      Witam,
      Przeczytałam wszystkie recenzje książek, które zostały tu zamieszczone i jestem niesamowicie ciekawa Pani recenzji dotyczącej książki „Nowoczesne zasady odżywiania”. Jakiś czas temu, ta książka wpadła w moje ręce i zastanawiam się na ile warto czerpać z niej w codziennym życiu.

    • Avatar
      Alina
      Odpowiedz

      Przeczytałam Pani recenzję na temat książki Pani Julity Bator i uważam, że jest ona krzywdząca. Książka Pani Bator dobre kilka lat wstecz całkowicie zmieniła moje podejście do odżywiania. Uważam także, że jest możliwe kupowanie eko żywności bez większych problemów. Chcieć to móc. Warto wspierać małe, ale dobrze prosperujące, lokalne spółdzielnie, gospodarstwa. Mam wrażenie, że Pani wiedza jest ograniczona tylko do polskiego podwórka.. warto poczytać prasę zagraniczną.
      I faktycznie nie widzi Pani nic złego w MGO czy w mleku modyfikowanym???

      • Barbara Dąbrowska-Górska
        Barbara Dąbrowska-Górska
        Odpowiedz

        Ja zaś uważam, że ton wzbudzający strach przed jedzeniem bez rzetelnych danych naukowych to bardzo niebezpieczny ton. Ton powielający mity. Nie dość, że nie mam nic przeciwko GMO to jeszcze uważam, że jest potrzebne i wielu miejscach na tej planecie ratuje setki tysięcy żyć. Niestety większość osób chętnie wypowiada się o GMO nie mając pojęcia o podstawowym mechanizmie dziedziczenia, budowie kwasów nukleinowych itd. W tym miejscu chciałabym polecić mniej lekką w odbiorze, trudniejszą w treści, ale wartościową książkę „W królestwie monszatana. GMO, gluten i szczepionki” Marcina Rotkiewicza

    Zostaw komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.